Reading – breastfeeding
W życiu są priorytety i rzeczy ważne. Zakopałam się w pracy i opiece nad najmłodszą laską w rodzinie tak bardzo, że nie zauważyłam nawet ile to już czasu minęło od mojego ostatniego wpisu. Nie planowałam tak długiej przerwy, po prostu ją zrobiłam. Ale teraz pora wrócić. Ponieważ na razie są wakacje, nie obiecuję więcej niż jeden wpis na 10 dni, ale postaram się działać w miarę regularnie. Głównie dlatego, że mam o czym pisać. Bo mimo, że zawód matka jest zajęciem na dwa etaty, to książka i tak pozostaje jej najlepszym przyjacielem.
Więc krótko – o czym w te wakacje?
1. Kraken Mieville’a
2. Horns Hilla
3. Linchpin Godina
4. Rework Frieda i Hanssona


Miała być recenzja Pudełka w kształcie serca, ale rozgorzała dyskusja o Fabryce Słów. Tematyka jest mi bliska, bo mimo wszystko wydaje się tam spora grupa ulubionych przez mnie autorów polskiej fantastyki. Poza tym, mój zawód wykonywany jest zawodem wolnym i uważam, że częściowo leży to w moim interesie zareagować na alarm whistleblowera.
Jakiś czas temu widziałam okładkę tej książki na polterowym
Moja praca wymaga ode mnie jeżdżenia po mieście. A ponieważ posługuję się komunikacją miejską, mogę nie marnować czasu i czytam w autobusie. Czytam na przystanku i w metrze. A kiedy nie czytam, ciekawie rozglądam się dookoła. Za czym? A za książkami, oczywiście. W tym mieście nigdy nie wiadomo, kiedy rzuci ci się w oczy coś ciekawego…
Czerń to pierwsza część nowego cyklu autorki znanej ze swoich opowiadań o aniołach. Maja Lidia Kossakowska, z zawodu archeolog, chętnie i sprawnie porusza się w tematyce kulturowej. Dała się już poznać jako fascynatka mitologii chrześcijańskiej (cykl anielski) i irkuckiej (Ruda sfora), a dwutomowa powieść Zakon Krańca Świata to ciekawa próba zgłębienia urban fantasy z elementami fabularnymi jakby wyciągniętymi z Łukjanienki.
Czy kojarzycie może drobną, czarnowłosą prezenterkę Viva!, która dobre dziesięć lat temu szokowała w Fast Forward? Wiedzieliście, że napisała książkę? Nie? No, to teraz już wiecie i możecie iść sobie do księgarni, by zakupić 200 stron bluzgającej Charlotty.